Niezgoda

with Brak komentarzy
Zdarza Ci się czuć w sobie wielki sprzeciw wobec otaczającego świata i innych ludzi? Bywasz, jak dziecko we mgle zaskoczona, że otaczająca rzeczywistość to nie są wcale dmuchawce, latawce i wiatr ale złe wilki, które bez mrugnięcia okiem złamią Ci serce, podepczą Twoje nadzieje, zabiorą Ci ostatni grosz lub resztkę wiary, że jednak będzie dobrze?

Mam wrażenie, że życie to wieczne balansowanie pomiędzy sytuacjami, które nas karmią i wzmacniają oraz takimi, które sprawiają, że masz wrażenie totalnej utraty stabilności, swojego miejsca, wyznawanych prawd i wartości. Nie jestem mistrzynią radzenia sobie w takich sytuacjach. Zawsze muszę to odchorować. I zawsze nie mogę uwierzyć…chociaż fakty są jakie są i król jest nagi wraz z tą cholerną kawą na stole. Patrzę wciąż i nie dowierzam. Jak to? Naprawdę jeszcze wczoraj ktoś był moim przyjacielem, żeby dziś z uśmiechem na ustach wyrwać mi kawałek serca i rzec ze spokojem-ależ o co Ci chodzi dziewczyno?

Gdy zawodzi ktoś komu ufałaś, wierzyłaś, przed kim otworzyłaś serce i pokazałaś wszystkie czułe punkty, to tak jakby załamywał się cały porządek świata, jakby huragan Florence wpadł do Twojego domu i zniszczył wszystko na co pracowałaś, co tworzyłaś i co pielęgnowałaś.

Ten stan, kiedy nie masz już siły próbować jeszcze raz, kiedy jedyne o czym marzysz i co jesteś w stanie zrobić to naciągnąć kołdrę na głowę i płakać…Tak, to mija. Czas leczy rany. Za jakiś czas znów będziesz się uśmiechać. Może trochę smutniej niż kiedyś, może trochę niepewniej ale jednak. Instynkt życia wygra i znów zaufasz. I otworzysz przed kimś serce. A mimo wszystko…Jest we mnie bunt i niezgoda. Na to, żeby jeden człowiek robił tak drugiemu. Żeby trzeba było przez drugą osobę tracić mnóstwo cennego czasu i energii na podnoszenie się z parteru, i napełnianie nadludzkim czasem wysiłkiem, swojego serca, odrobiną chociaż otuchy.

Marzy mi się, zupełnie idealistycznie i naiwnie nasza ludzka praca nad sobą. Wiem, że wszyscy bywamy słabi, czasem nie umiemy, czasem uciekamy, czasem robimy rzeczy, które dalekie są od bycia fair. A jednak każdy z nas ma zasoby, żeby decydować czy na pewno chcemy pójść określoną drogą. Każdy z nas może się zatrzymać i zobaczyć człowieka w drugim człowieku. Niezależnie od tego czy ten człowiek siedzi przy stoliku na przeciwko Ciebie czy jest po drugiej stronie ekranu. Zobaczyć w nim człowieka z jego nadziejami, zmaganiami, pewnie nie raz utraconą wiarą. I postanowić sobie, że zrobi się wszystko, żeby nie zawodzić bez sensu i nie rozpieprzać w pył niczyjego życia. Nawet na pół sekundy.

P.S.1 Żeby była jasność, ja też wezmę sobie do serca swoje własne rady
p.S.2 Wiem, że wszystkie wilki są dobre. Te złe wilki to tylko taka licentia poetica. Wilki oczywiście są cudne.