Daj głos dziewczyno!

with Brak komentarzy
O pisaniu bloga myślałam od lat. Serio, serio. Brzmi to dość idiotycznie ale tak naprawdę było. Na przestrzeni tych lat zmieniały mi się po części pomysły o czym chciałabym pisać a także powody dla których ostatecznie tego przedsięwzięcia nie realizowałam.

Ostatnimi czasy chyba wszystkie powody „przeciw” jakoś wyblakły i straciły swoją moc. Jestem więc. Ciekawam, jak ostatecznie rozwinie się ten pomysł. Być może znudzi mi się po tygodniu, być może po dwóch zabraknie mi czasu i determinacji. Może tak być, nie upieram się. A jednak podjęłam tę próbę bo być może będzie akurat zupełnie odwrotnie? Może będzie to miejsce o którym od lat „marzyłam”? Trochę mój pamiętnik, trochę hyde park, trochę przestrzeń dla mojego głosu, mojej ekspresji, mojego ja. Czy mi się wydaje czy zabrzmiało to zbyt górnolotnie?;)

Moje plany na 2019 rok (plany, nie krótkotrwałe postanowienia) zakładają zrobienie kroku dalej w różnych dziedzinach. Mam na myśli ten krok dalej aniżeli normalnie by się poszło. Strefa komfortu jest mi szczególnie bliska. Nie lubię zmian, lubię stałość. A jednak mam też swoje marzenia. I nie da się ich niestety(?) realizować kręcąc się w kółko po znanym terenie. To zadziwiające ile trzymamy czasem w swoim życiu takich zamkniętych w słoiku planów czy pragnień. Najśmieszniejsze jest to, że czasem nie są to wcale jakieś naprawdę wielkie dążenia. Czasem to naprawdę proste sprawy, coś co jest na wyciągnięcie ręki a jednak po to nie sięgamy. Dlaczego? Bo nie trenujemy się wcale w robieniu nowych rzeczy, bo mamy zakodowane, że tak, jak jest, jest dobrze i nie ma potrzeby chcieć więcej; bo nie przywykliśmy do słuchania swoich pragnień (choćby najmniejszych).

Z wiekiem dużo się zmienia. Z wiekiem i doświadczeniem oczywiście. Moja rada do młodszych koleżanek zawsze jest taka sama – zacznij już dziś, nie trać czasu. To dreptanie w miejscu, to kręcenie się w kółko, to ciągłe zastanawianie się czy tak, czy może nie, a może jednak tak…to wszystko to strata czasu i możliwości zdobycia jakiegoś doświadczenia. Oczywiście nie znaczy to wcale, że wszelkie decyzje należy podejmować pochopnie i bezrefleksyjnie. Ale jestem pewna, że dobrze wiesz o co mi chodzi. Mówię o sytuacji, kiedy refleksja nad jakąś decyzją przedłuża się w nieskończoność i jest już kompletnie bezsensownym tworem. Iluzją naszej decyzyjności. Schronem w którym siedzimy skuleni ze strachu przed podjęciem decyzji – w prawo czy w lewo. Nie, żebym tego strachu nie rozumiała. Rozumiem go świetnie, wierz mi. Nie mniej jednak z doświadczenia wiem, że dość często w takich sytuacjach należy zastosować regułę „Bój się i rób”. „Dość często”, nie „zawsze”! bo jak wiadomo, nic nie ma na zawsze i nic nie ma na nigdy;)

I tego właśnie chciałabym życzyć Wam i sobie w nowym roku (oh, wait! mamy już luty!). Robienia różnych rzeczy pomimo strachu czy niekończących się wątpliwości. Podejmowania prób, działania, modyfikowania swoich planów, odrzuciwszy tę blokującą czasem regułę konsekwencji. Generalnie życzę Wam odwagi w podążaniu do przodu, nawet jeśli czasami krętymi ścieżkami. To nic, a czasem to nawet lepiej bo na owych krętych drogach zdarzają się okazje życia. Najważniejsze jednak to po prostu iść. Przestać już stać w miejscu i iść.

Z pozdrowieniami,
Ruda